W ostatnich latach Fabryka Broni „Łucznik” w Radomiu stała się przedmiotem kontrowersji związanych z obsadzaniem kluczowych stanowisk osobami powiązanymi z partią Prawo i Sprawiedliwość. Analiza sytuacji w zakładzie ujawnia niepokojące praktyki kadrowe i zarządcze.
Nowe twarze w radzie nadzorczej
Po zmianie władzy w 2015 roku, w radzie nadzorczej fabryki pojawiły się osoby blisko związane z ówczesnym ministrem obrony narodowej. Wśród nich znaleźli się m.in. działacz o nacjonalistycznych poglądach oraz syn współpracownika ministra. Nominacje te budzą wątpliwości co do merytorycznych podstaw ich powołania.
Kontrowersyjne nominacje na stanowiska kierownicze
Szczególne kontrowersje wzbudza postać obecnego prezesa fabryki, który objął to stanowisko bez wcześniejszego doświadczenia w branży zbrojeniowej. Jego wcześniejsza kariera obejmowała pracę w zakładzie utylizacji odpadów, gdzie pojawiły się zarzuty o mobbing.
Radni PIS-u w strukturach fabryki
Czworo radnych miejskich reprezentujących PiS znalazło zatrudnienie w fabryce na różnych stanowiskach. Ich wynagrodzenia znacząco wzrosły w ostatnich latach. Pojawia się pytanie o konflikt interesów i zasadność tych nominacji.
-
Adam Suliga – prezes fabryki, wcześniej pracował w zakładzie utylizacji odpadów komunalnych.
-
Czworo radnych miasta Radomia z ramienia PiS na różnych stanowiskach.
-
Małgorzata Dolega – zrobiła szybką karierę w fabryce, wcześniej pracowała w biurze wiceministra obrony Wojciecha Skurkiewicza.
Błyskawiczne awanse i powiązania rodzinne
Niektórzy pracownicy fabryki, mający powiązania z politykami PiS-u, doświadczyli niezwykle szybkich awansów. Przykładem jest osoba, która w krótkim czasie przeszła drogę od szeregowego pracownika do dyrektora ds. personalnych.
Zarzuty o mobbing i niewłaściwe traktowanie pracowników
Pojawiły się doniesienia o przypadkach mobbingu i niewłaściwego traktowania pracowników, szczególnie tych powracających po długotrwałych chorobach. Sytuacja ta budzi obawy o atmosferę pracy w zakładzie.
Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis