Nożownik zamordował dziecko z przedszkola



Czas czytania: 2 min.

Okoliczni mieszkańcy nie mogą uwierzyć w to, co wydarzyło się na ich ulicy w środę przed południem. Tragedia w Poznaniu.

Lekarzom nie udało się uratować życia 5-letniego chłopca, który w środowe przedpołudnie, z nieznanych przyczyn, został zaatakowany nożem w Poznaniu.

Przedszkolaka dźgnął 71-letni mężczyzna.

Do zdarzenia doszło około godz. 10 przy ul. Karwowskiego na poznańskim Łazarzu. Grupa przedszkolaków przechodziła chodnikiem pod opieką nauczycielek. – Ten starszy mężczyzna ugodził 5-letniego chłopca nożem

– relacjonował mł. insp. Andrzej Borowiak, rzecznik wielkopolskiej policji.

— Najpierw miał grozić dzieciom, a następnie ranił 5-letniego chłopca i uciekł z miejsca zdarzenia

— poinformował w rozmowie z RMF FM rzecznik poznańskiego pogotowia ratunkowego Jakub Wakuluk.

— Nóż z ręki mężczyzny pomógł wytrącić przechodzień

— podkreślił Andrzej Borowiak.

Napastnika obezwładnili przypadkowi przechodni, pomogła im policjantka po służbie, która tamtędy przechodziła — przekazał rzecznik wielkopolskiej policji Andrzej Borowiak.




Dziecko trafiło do szpitala. Niestety ranny w klatkę piersiową chłopiec zmarł w trakcie operacji.

Mężczyzna mieszka na sąsiedniej ulicy. Tego dnia zachowywał się dziwnie.

– Stał, kręcił się, gadał sam do siebie. To było dziwne, ale nie zwracałam uwagi, tylko poszłam

– relacjonuje mieszkanka ulicy na której doszło do tragedii.

— Strach wyjść, naprawdę. Nawet z głupim gazem pieprzowym, co to da? Może kolejny idiota wyjść i dźgnąć dziecko

— mówi ze łzami w oczach kobieta, która widziała wszystko na własne oczy.

Kolejny mieszkaniec dodaje, że napastnik chwilę wcześniej wszedł z nożem do sklepu.

– Mówił, że jeśli nie dostanie alkoholu, to wszystkich pozabija

– mówi „Gazecie Wyborczej.

Po wyjściu ze sklepu miał przejść na przeciwną stronę ulicy.

– Z drugiej strony szła wycieczka. Tam zaatakował dziecko

– dodaje.




Okazuje się, że dzieci wyszły z pobliskiego przedszkola na pocztę, aby wysłać widokówki z okazji przypadającego w środę Dnia Poczty Polskiej.

– Dowiedziałam się od koleżanki, przybiegła po pomoc, mówiła, że dziecko jest ranne, potem słyszałam karetkę. To dziecko, które było w grupie maluszków, teraz chodziło do średniaków

– mówi „Gazecie Wyborczej” Krystyna Gołek, kucharka z przedszkola.

Napastnik będzie przewieziony na komisariat Poznań-Grunwald. Rzecznik wielkopolskiej policji wskazał, że jak dotąd nie są znane motywy ataku.

— Nie mamy żadnych informacji, żeby tego mężczyznę i chłopca albo dzieci z tego przedszkola wiązały jakieś więzi rodzinne lub towarzyskie

— dodał funkcjonariusz w rozmowie z TVN24.

Wspieraj MojeLipsko – pomóż nam się rozwijać




Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.