Artykuł pochodzi z Mazowsze. Serce Polski, nr 11 (91) 2025.

W ostatnich latach bardzo spadła w naszym regionie liczba praktykujących katolików. A to oni stanowią zdecydowaną większość wierzących w naszym województwie. Z drugiej jednak strony, choć ubywa osób religijnych, to jest coraz więcej tych, którzy angażują się w życie parafii i bardziej świadomie przeżywają wiarę.
Kościół katolicki co roku liczy praktykujących katolików, czego głównymi z przyjętych miar jest liczba osób chodzących co niedzielę na mszę świętą i przyjmujących komunię. W tym celu w tzw. typową niedzielę liczeni są zarówno uczestnicy mszy, jak i przyjmujący komunię. Tych pierwszych ubywa w Polsce od dawna, ale w ostatnich latach ten spadek znacznie przyspieszył, także w tych diecezjach, które obejmują parafie, leżące w województwie mazowieckim. Według ostatnich, dostępnych danych na ten temat, za 2023 r., w całym kraju regularnie (co niedzielę) uczestniczy we mszy jedynie 29% katolików. Tymczasem jeszcze w latach 2014–2015 ten wskaźnik przekraczał 39%.
Mozaika wiary
Podobnie wygląda to w diecezjach obejmujących nasz region. W diecezji warszawskiej odsetek parafian chodzących regularnie na mszę w 2023 r. wyniósł jedynie 19%, a jeszcze w 2014 r. 30,4%. W warszawsko-praskiej było to odpowiednio 23,5% (w 2023 r.) i 31,4% (w 2014 r.). W siedleckiej – 38,6% i 47,1%, w radomskiej – 31,4% i 39,2%, a w płockiej – 23,5% i 31,3%. Zbliżony obraz mamy w przypadku diecezji drohiczyńskiej i łomżyńskiej, których bardzo duża część leży na obszarze województwa mazowieckiego. W tej pierwszej regularnie uczęszczających na msze w 2023 r. było 37,6 proc., a w 2014 r. – 45,9%. Zaś w łomżyńskiej było to 33,8% i 42,8%.
Warto podać te liczby, bo one pokazują – jak zwraca uwagę prof. Krzysztof Koseła, socjolog z Uniwersytetu Warszawskiego, a zarazem przewodniczący Rady Naukowej Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego (ISKK), że Mazowsze pod względem poziomu religijności swych mieszkańców jest bardzo zróżnicowane.
– W województwie mazowieckim mamy dwa pasy. Wschodni, tradycyjny, dużo bardziej religijny i zachodni, mniej religijny oraz Warszawę, która jest taką najbardziej zeświecczoną wyspą, przypominającą pod tym względem kraje zachodniej Europy – mówi prof. Koseła.
Prof. Marcin Jewdokimow, dyrektor ISKK, dodaje, że gdybyśmy policzyli chodzących na świąteczną mszę nie w typową niedzielę, a np. w Wielkanoc czy Boże Narodzenie, to okazałoby się, że jest ich o wiele więcej. Innymi słowy, osób deklarujących się jako katolicy jest zdecydowanie więcej niż regularnie praktykujących to wyznanie. Potwierdza to m.in. fakt, że w Polsce prawie 90% dzieci jest chrzczonych (w Kościele katolickim), a zdecydowana większość z nich idzie potem do komunii. Odsetek uczniów uczęszczających na religię też jest zdecydowanie wyższy niż regularnie praktykujących.
Inaczej mówiąc, to, że ktoś przestał regularnie chodzić do kościoła, najczęściej nie oznacza, że przestał wierzyć. W ostatnim Spisie Powszechnym GUS ponad 78,1% mieszkańców Mazowsza udzieliło odpowiedzi na pytanie o ich wyznanie. 68,4% zadeklarowała swą przynależność do jednego z wyznań (ponad 90% w tej grupie wskazało katolicyzm), a 9,75%, że nie należy do żadnego z nich. Wierzących w naszym regionie (w tym katolików) jest jednak zapewne dużo więcej, bo aż 21,8% uczestników ostatniego spisu z Mazowsza odmówiło odpowiedzi na pytanie o ich wyznanie (podobnie to wyglądało w całej Polsce).
Prof. Krzysztof Koseła zaznacza, że dotychczasowe, tradycyjne miary religijności w Kościele katolickim przyjęto dawno temu, ale nie są to wszystkie wskaźniki, którymi można to mierzyć.
– Religijność realizuje się w różnych formach, a smak katolicyzmu się zmienia. Może mniejszy nacisk jest kładziony przez wiernych na samo uczestnictwo we mszy, ale za to, gdy są na mszy, to przystępują do komunii, czyli bardziej świadomie przeżywają wiarę – mówi prof. Koseła. To ostatnie widać w kościelnych statystykach, według których wśród uczestników mszy bardzo wzrósł odsetek przyjmujących komunię.
Inni chrześcijanie
Jak to wygląda w przypadku innych wyznań na Mazowszu? Trzeba zacząć od tego, że według ostatniego spisu powszechnego najliczniejsze – poza katolikami – grupy wyznaniowe na Mazowszu to Świadkowie Jehowy (10,8 tys. osób) oraz członkowie różnych kościołów chrześcijańskich: Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego (13,7 tys.), Kościoła Starokatolickiego Mariawitów (5 tys.), Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego (4,1 tys.), Kościoła Zielonoświątkowego (3,1 tys.) i Kościoła Grekokatolickiego (2,9 tys.). W części z tych kościołów liczba wiernych (zarówno w Polsce, jak i na Mazowszu) w ostatnich latach spadła, a w części wzrosła.
Ciekawa sytuacja jest w Kościele Ewangelicko-Augsburskim, największym kościele protestanckim w Polsce, gdzie do niedawna liczba wiernych na Mazowszu spadała, ale w ostatnich latach znów rosła. Mimo że w tym samym kościele, tam, gdzie jest on w naszym kraju najliczniejszy, czyli na Śląsku, liczba wiernych się zmniejsza.
– To może wynikać np. z przemieszczania się osób z mniejszych miejscowości do największych polskich miast, bo w tych miastach, m.in. w Warszawie, obserwujemy wzrost liczby wiernych – mówi Agnieszka Godfrejów-Tarnogórska, rzeczniczka Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w Polsce.
Ten kościół nie liczy wiernych uczęszczających na nabożeństwa, ale jakimś wskaźnikiem jego liczby regularnie praktykujących może być odsetek liczby płacących składki kościelne, który w zeszłym roku wyniósł 36,7% i w ostatnich latach wzrósł. Na Mazowszu Kościół Ewangelicko-Augsburski ma 6 parafii: dwie w Warszawie i po jednej w Płocku, Radomiu, Węgrowie i Żyrardowie. Wśród nich liczba wiernych spadła w ostatnich latach tylko w Płocku.
Równie ciekawie sytuacja przedstawia się w Autokefalicznym Kościele Prawosławnym (ma on w naszym regionie parafie w Warszawie, Siedlcach, Płocku, Radomiu, Mińsku Mazowieckim i Stanisławowie koło Pomiechówka). Liczba jego wiernych na Mazowszu w ostatnich latach zdecydowanie wzrosła, ale wynika to głównie z napływu do naszego kraju Białorusinów i Ukraińców.
– W naszych parafiach w województwie mazowieckim regularnie praktykujący stanowią większość – opowiada ks. Łukasz Leonkiewicz, wykładowca w Prawosławnym Seminarium Duchownym w Warszawie i kierownik Redakcji Audycji Ekumenicznych w TVP. – To wiąże się z tym, że jesteśmy na Mazowszu kościołem mniejszościowym i kościół jest ośrodkiem integrującym i konsolidującym tę społeczność. To jedyne miejsce, gdzie jej członkowie mogą się spotkać, porozmawiać o swojej wierze. Jest ono dla nich ostoją tradycji i swojskości. Spotykają się po nabożeństwach czy na próbach chórów. Wiernych łączy z naszym kościołem też nauka religii, bo u nas odbywa się ona nie w szkołach, ale w punktach katechetycznych.
Ks. Leonkiewicz dodaje, że w tych miejscach w Polsce, gdzie ten Kościół jest większościowy (czyli np. w części Podlasia), są takie problemy, jak w Kościele katolickim, czyli m.in. ubytek regularnie praktykujących czy uczniowie, którzy wypisują się z religii.
Ubywa młodych
Generalnie jednak, na Mazowszu tak, jak w całej Polsce, tendencja jest taka, że nie tylko liczba praktykujących, ale w ogóle osób wierzących, się zmniejsza, a w religijności Mazowszan zachodzą duże zmiany. Tak wynika zarówno z danych GUS, jak i z badań CBOS na ten temat. Znajduje to odbicie w różnych statystykach. Już tylko połowa udzielanych ślubów w naszym kraju (dużo mniej niż jeszcze kilka lat temu) to śluby kościelne. Drastycznie spadła liczba alumnów, czyli osób uczących się w seminariach duchownych, przyszłych księży. W latach 2018–2023 zmniejszyła się ona w skali kraju prawie o połowę, a w diecezjach, obejmujących Mazowsze, ten spadek był równie duży.
– Spadek liczby wierzących wynika głównie z tego, że bardzo ubywa ich wśród młodych – mówi prof. Krzysztof Koseła. – Te najmłodsze roczniki najrzadziej deklarują wiarę. Deklaruje ją zaledwie połowa pokolenia milenialsów. Coś się wydarzyło w tym pokoleniu, które urodziło się w 1997 r. i w kolejnych latach.
Prof. Koseła dodaje, że im starsze roczniki, tym mniej deklaracji, że ktoś jest osobą niewierzącą lub krytyczną wobec Kościoła. Podobnie jest z praktykowaniem wiary. Według badań CBOS, im młodsze grupy wiekowe, tym więcej osób niepraktykujących. I na odwrót.
Ten sam ośrodek przeprowadził też badania na temat przyczyn odchodzenia od Kościoła i rezygnacji z praktyk religijnych w naszym kraju. Największa grupa (17%) wskazała jako powód: „brak potrzeby (brak sensu; nie interesuje mnie to; obojętność; lenistwo; nie czułem się z tym dobrze)”. Kolejnymi najczęstszymi przyczynami była: krytyka Kościoła (podało ją 12% ankietowanych), brak wiary (11%), krytyka księży i ich zachowania (10%), polityka (Kościół miesza się do polityki, za dużo polityki etc.), brak zaufania do Kościoła i księży (6%), zdrowie i wiek (6%), brak czasu, strata czasu (6%). Na skandale pedofilskie wskazało jedynie 5% respondentów.
Młodzi podawali najczęściej pierwsze z czterech podanych wyżej przyczyn. Zdaniem socjologów na Mazowszu działają w tym przypadku te same czynniki, co na Zachodzie. Nawet w USA, które wśród krajów zachodnich miało najbardziej religijne społeczeństwo, największą grupą, jeśli chodzi o stosunek do religii, są dziś osoby, które nie deklarują żadnego wyznania. Jednym z wyjaśnień tego stanu rzeczy jest hipoteza dóbr klubowych autorstwa socjologa Christiana Smitha, mówiąca o tym, że dziś inne ośrodki, np. państwo z rozbudowaną opieką socjalną, zapewniają to samo, co kiedyś gwarantowała ludziom przynależność do Kościoła i parafii.
Zarówno w USA, jak i u nas, negatywnie wpłynęło na poziom religijności „sklejenie” Kościoła z prawicą (nie przypadkiem w Polsce duży odpływ praktykujących katolików zaczął się w 2018 roku, czyli masowych protestów przeciwko wyrokowi Trybunału Konstytucyjnego w sprawie prawa do aborcji). Ale jest jeszcze ważniejszy czynnik.
– Gdy pojawił się druk, upowszechnił się protestantyzm – mówi prof. Krzysztof Koseła. – I dziś mamy podobną zmianę. Wejście cywilizacji cyfrowej działa podobnie jak wynalazek druku. Dzieci religijnych rodziców wyrwały się spod ich wpływu i przeniosły do innego świata, do internetu. Rodzice stracili kontrolę nad tym, kim są ich dzieci. Przekaz wiary jest słaby.
Tymczasem, jak wynika z analiz CBOS, religijność dzieci i młodzieży kształtuje w pierwszej kolejności rodzina (a zwłaszcza matka). W dalszej kolejności duży wpływ na to mogą mieć także lekcje religii (dziś przez młodych niezbyt dobrze oceniane) oraz otoczenie, wedle powiedzenia: „kto z kim przestaje, takim się staje”. Jeśli więc wśród młodych jest coraz mniej wierzących i praktykujących, to powstaje efekt samonakręcającej się spirali. Wpływ na to mają też zmiany demograficzne, to, że wyludnia się wieś i mniejsze miasta, a przybywa mieszkańców największym ośrodkom miejskim.
To ma znaczenie, bo – jak pokazują badania – im większe miasto i im bardziej wykształceni ludzie, tym mniej wśród nich wierzących i praktykujących (najbardziej religijni są mieszkańcy wsi, osoby starsze i te z niższym wykształceniem), a w takim otoczeniu łatwiej traci się wiarę.
Kryzys był zawsze
To tłumaczy też duże zróżnicowanie poziomu religijności na Mazowszu. Ten poziom jest wysoki m.in. w diecezjach siedleckiej i radomskiej. Dlaczego?
– Zdecydowana większość parafii diecezji radomskiej jest położonych na terenie województwa mazowieckiego – mówi ks. bp Marek Solarczyk, biskup tej diecezji. – Są to głównie parafie o charakterze wiejskim bądź miejsko-wiejskim, mające swoje tradycje bardzo mocno zakorzenione w wartościach chrześcijańskich, przekazywanych z pokolenia na pokolenie. Są one przeżywane w rodzinach i kształtowane przez duszpasterzy. Trzeba również wspomnieć o pięknym duszpasterstwie dzieci, młodzieży, dorosłych, jak również całych rodzin. Działające przy parafiach wspólnoty parafialne, organizowane rekolekcje, spotkania, pielgrzymki wzmacniają więź z Kościołem. Na zwrócenie uwagi zasługuje też fakt, że Piesza Pielgrzymka Diecezji Radomskiej na Jasną Górę była najliczniejszą spośród tych, które dotarły w Roku Jubileuszowym do Matki Bożej.
Podobnie jest w diecezji siedleckiej, która obejmuje przede wszystkim tereny wiejskie i nie ma większych aglomeracji miejskich.
– Mniejsze społeczności uniemożliwiają anonimowość oraz mają większe oddziaływanie religijno-kulturowe. W większym stopniu pielęgnowane i przekazywane są wiara, zwyczaje i tradycje, stąd myślę większy odsetek osób praktykujących swoją wiarę niż to ma miejsce w innych diecezjach – mówi ks. dr Paweł Bielecki rzecznik prasowy Diecezji Siedleckiej.
Za puentę niech posłuży odpowiedź prof. Krzysztofa Koseły na pytanie o kryzys Kościoła. Odpowiedział na nie, że Kościół jest w nieustannym kryzysie i że bywały okresy, że polski Kościół był w nawet gorszej kondycji niż dziś. I potem się odbudowywał.
– To jest falowanie, przypływy i odpływy – mówi naukowiec. – I nie jest tak, jak kiedyś zakładano, że nauka i postęp doprowadzą do zaniku religii. Z moich badań wynika, że w Polsce deklarujących się jako ateiści jest wciąż bardzo niewielu, to tylko 6-7% ogółu społeczeństwa.
Kluczowe jest, jak Kościół odpowie na spadek liczby wiernych i praktykujących. Wielu księży, widząc ten ubytek, już dochodzi do wniosku, że trzeba zmienić model duszpasterstwa, z takiego „weryfikacyjnego” (sprawdzającego np., czy ktoś może być chrzestnym czy nie), na bardziej ewangelizacyjne, dialogujące, takie, w którym zmieni się podejście do wiernych i zwiększy ich rola w Kościele. W niektórych parafiach już taka zmiana nastąpiła i w nich kościoły są zwykle pełne.
ks. bp Marek Solarczyk, biskup diecezji radomskiej
Bez wątpienia religijność polskiego społeczeństwa ulega różnym przemianom. Owszem, są parafie, które odnotowują spadek praktykujących osób, ale są również te, u których jest zupełnie odwrotna sytuacja i przybywa wiernych. Wydaje się, że spadek może być związany m.in. z brakiem lub problemem przekazywania wiary między pokoleniami, szczególnie wobec utrwalanej w społeczeństwie formy życia, w której treści religijne nie są potrzebne. Warto jednak zaznaczyć, że wzrasta liczba osób zaangażowanych w życie parafii poprzez uczestnictwo w grupach formacyjno-modlitewnych, co jest efektem większej aktywności świeckich oraz oddanej posługi duszpasterzy.
ks. dr Paweł Bielecki, rzecznik prasowy Diecezji Siedleckiej
Na sekularyzację życia religijnego katolików w Polsce składa się wiele czynników natury społecznej, kulturowej i psychologicznej. Na pierwszy plan wysuwa się szeroko pojęty kryzys małżeństwa i rodziny. Rzadkością są już rodziny wielopokoleniowe mieszkające pod jednym dachem, w których dokonywałby się przekaz wiary katolickiej, tradycji i kultury. Młodzi ludzie w dobie internetu, nowoczesnych technologii, szybkiego przepływu informacji łatwo znajdują szereg propozycji płynących „ze świata”, które jawią się im jako bardziej atrakcyjne i przyjemne niż te proponowane przez rodziców czy Kościół, nie myśląc perspektywicznie i skupiając uwagę na tym, co tu i teraz. Dokonuje się to przy jednoczesnym deprecjonowaniu wszelkich tradycyjnych autorytetów, w tym autorytetu Kościoła. Warto także zauważyć, że wiele małżeństw się rozpada, a ludzie mają coraz większy problem z budowaniem trwałych więzi i relacji. Coraz więcej ludzi przybiera postawę indywidualizmu. Z powodu podnoszącego się także standardu życia Polaków wielu przyjmuje postawę konsumpcyjną.
Warto wiedzieć
Wsparcie dla parafii
Programem wsparcia Samorządu Województwa Mazowieckiego, z którego korzysta bardzo wiele parafii (nie tylko katolickich), jest program „Mazowsze dla zabytków”. Dzięki niemu co roku poddawane są renowacji dziesiątki zabytkowych świątyń. Tylko w 2025 roku dofinansowano z niego prace renowacyjne w ponad 90 kościołach i kaplicach.
Diecezje na Mazowszu
Parafie, leżące w województwie mazowieckim, należą aż do 9 diecezji: warszawskiej, warszawsko-praskiej, płockiej, radomskiej, siedleckiej, łomżyńskiej, drohiczyńskiej, łowickiej i warmińskiej.
Superparafie
W województwie mazowieckim są parafie, gdzie wskaźnik regularnie praktykujących katolików sięga 40%. Tak jest m.in. w kilku parafiach diecezji siedleckiej: Osieck, Górzno, Gończyce. Są to parafie, charakteryzujące się wysokim poziomem zaangażowania wiernych w życie wspólnoty parafialnej.
Autor: Jacek Krzemiński
Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis