To, co dzieje się z Pocztą Polską w powiecie lipskim i wielu innych regionach kraju, można bez przesady nazwać skandalem. Sytuacja, w której mieszkańcy – zwłaszcza osoby starsze, schorowane i żyjące z emerytury do emerytury – zostają bez podstawowych usług pocztowych, to nie tylko problem organizacyjny, ale realna tragedia setek ludzi.
Wielu emerytów czy rencistów wciąż wybiera tradycyjną formę wypłaty świadczeń i czeka na listonosza z gotówką. Dla tych osób każda zwłoka to niepewność, strach i narastające poczucie bezradności.
Gdy pieniądze nie przychodzą na czas, nie są w stanie kupić leków, zapłacić rachunków, czy nawet zrobić podstawowych zakupów.
W domach, gdzie liczy się każda złotówka, opóźnienie wypłaty emerytury oznacza dramatyczne wybory – czy kupić jedzenie, czy wykupić lekarstwa. Dla ludzi, którzy całe życie pracowali i dziś powinni mieć zapewnioną elementarną godność, takie traktowanie to upokorzenie i źródło wielkiego cierpienia.
Jeszcze gorzej wygląda sytuacja osób przewlekle chorych. Wielu seniorów przyjmuje leki codziennie i nie może sobie pozwolić na przerwę w terapii. Gdy kończą się zapasy, a pieniędzy na nowe opakowania nie ma, bo emerytura nie dotarła, pojawia się lęk o zdrowie i życie.
W powiecie lipskim sytuacja jest szczególnie dramatyczna, bo część gmin w ogóle została pozbawiona listonosza. Przesyłki i pieniądze nie docierają tygodniami, a poczta – w przeciwieństwie do innych regionów – nie podejmuje żadnych działań, by znaleźć nowego pracownika czy choćby tymczasowo zapewnić obsługę.
Nie ma ogłoszenia o poszukiwaniu pracownika!
Kolejną patologią są rachunki, które docierają po terminie płatności. Co miesiąc tysiące osób dostaje faktury za prąd, gaz czy wodę już po dacie wymagalności. Efekt? Automatycznie naliczane są odsetki, a firmy energetyczne czy wodociągowe nie interesuje tłumaczenie, że to wina poczty.
Kto ma zapłacić za te opóźnienia? Emeryt, który nie zawinił, czy może naczelnik poczty, który nie potrafi zorganizować pracy swojego urzędu? W praktyce to zawsze najsłabsi płacą za cudze błędy – ci, którzy i tak mają najmniej.
Brak listonosza to nie tylko brak emerytury czy rachunków – to także brak decyzji urzędowych, pism sądowych czy dokumentów niezbędnych do załatwienia codziennych spraw. W efekcie mieszkańcy są wykluczeni z normalnego życia społecznego i gospodarczego.
Skala problemu w Poczcie Polskiej jest ogromna i dotyczy już nie tylko pojedynczych miejscowości, ale całych regionów. Braki kadrowe, zwolnienia, brak chętnych do pracy, a czasem zwykła obojętność – to codzienność Poczty Polskiej.
W innych miejscach, gdy pojawiają się braki, poczta stara się szukać rozwiązań: ściąga pracowników z innych rejonów, organizuje doręczanie w soboty, zatrudnia dodatkowe osoby na umowy zlecenia. W powiecie lipskim takich działań brakuje, a mieszkańcy zostali pozostawieni sami sobie.
To wszystko razem tworzy obraz instytucji, która przestała spełniać swoją podstawową rolę. Poczta Polska nie tylko nie dostarcza przesyłek na czas – ona nie dostarcza ich wcale (bo je gubi!), a jej bezczynność prowadzi do cierpienia, wykluczenia i pogłębiania biedy.
W XXI wieku, w kraju należącym do Unii Europejskiej, taki stan rzeczy jest nie do przyjęcia. To skandal, za który ktoś powinien ponieść odpowiedzialność.
Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis