Katastrofa lotnicza samolotu „Mikołaj Kopernik” – Okęcie – 1980 rok



Czas czytania: 7 min.

14 marca 1980 roku, w piątek, nieopodal warszawskiego lotniska Okęcie doszło do jednej z najtragiczniejszych katastrof lotniczych w historii polskiego lotnictwa cywilnego. Samolot Polskich Linii Lotniczych LOT Ił-62 „Mikołaj Kopernik”, lecący z Nowego Jorku do Warszawy, rozbił się podczas podejścia do lądowania. W katastrofie zginęło wszystkich 87 osób znajdujących się na pokładzie – 77 pasażerów różnych narodowości oraz 10 członków załogi. Wśród ofiar znaleźli się m.in. popularna piosenkarka Anna Jantar, amerykański etnomuzykolog Alan Parkhurst Merriam, 22 członków amatorskiej reprezentacji bokserskiej USA oraz grupa młodych delegatów z warszawskich uczelni, wracających z obrad Międzynarodowego Stowarzyszenia Studentów Nauk Ekonomicznych i Handlowych (AIESEC). Tragedia ta wstrząsnęła opinią publiczną zarówno w Polsce, jak i za granicą, stając się jednym z najbardziej dramatycznych wydarzeń końcówki lat 70.

 

Samolot Ił-62 „Mikołaj Kopernik” o numerze rejestracyjnym SP-LAA przybył do Nowego Jorku 13 marca 1980 roku. Pilotował go wówczas kapitan Tomasz Smolicz. Maszyna miała wystartować z powrotem do Polski tego samego dnia około godziny 19:00 czasu lokalnego, jednak plany pokrzyżowała intensywna śnieżyca, która nawiedziła miasto. Konieczność oczyszczenia samolotu oraz pasa startowego z zalegającego śniegu spowodowała znaczne opóźnienie. Ostatecznie, po zakończeniu niezbędnych prac przygotowawczych, samolot wystartował o godzinie 21:18 czasu lokalnego. Za sterami maszyny siedział już inny pilot – kapitan Paweł Lipowczan, wspierany przez pierwszego oficera Tadeusza Łochockiego oraz pozostałych członków załogi.

Na pokładzie znajdowało się 77 pasażerów, w tym obywatele Polski, Stanów Zjednoczonych, Rosji i Niemiec. Lot transatlantycki przebiegał bez zakłóceń. Przez dziewięć godzin podróży nic nie wskazywało na zbliżającą się tragedię. Samolot pokonał dystans znad Atlantyku i zbliżał się do polskiej stolicy zgodnie z planem.

Dramatyczny przebieg katastrofy

14 marca 1980 roku około godziny 11:12 czasu polskiego samolot „Mikołaj Kopernik” rozpoczął procedurę podchodzenia do lądowania na lotnisku Okęcie. Pogoda była dobra – słoneczny, choć wietrzny dzień, zapewniał dobrą widoczność. Na około minutę przed planowanym lądowaniem, gdy maszyna znajdowała się na wysokości około 250 metrów, załoga zgłosiła kontrolerom lotu, że nie zaświecił się wskaźnik wysunięcia podwozia. Była to dość typowa usterka w samolotach produkcji radzieckiej, wynikająca najczęściej z przepalonego bezpiecznika lub żarówki.

Kontroler lotów wydał polecenie wzniesienia się samolotu z wysokości 250 metrów na pułap 650 metrów, aby dać czas mechanikowi pokładowemu na sprawdzenie usterki. Gdy na polecenie kapitana mechanik pokładowy zwiększył moc silników, doszło do tragedii. Pękł wał turbiny niskiego ciśnienia silnika numer 2, co doprowadziło do jej wybuchowego rozerwania na trzy części i całkowitego zniszczenia tego silnika. Odłamki turbiny rozleciały się na wszystkie strony, uszkadzając silnik numer 1, przebijając kadłub samolotu oraz niszcząc układy sterownicze i zasilanie rejestratora kokpitu, a także uszkadzając silnik numer 3.

W wyniku tej kaskady zdarzeń silniki numer 2 i 3 przestały całkowicie działać, a silnik numer 1 był poważnie uszkodzony. Załoga utraciła możliwość efektywnego sterowania samolotem. Przez kolejnych 26 sekund maszyna praktycznie bezwładnie opadała ku ziemi. Ostatnich 26 sekund lotu nie zostało zarejestrowanych z powodu uszkodzenia czarnej skrzynki.

Pomimo dramatycznej sytuacji, kapitan Paweł Lipowczan wykazał się niezwykłym heroizmem i umiejętnościami pilotażu. Wykorzystując jedynie możliwość wychylania lotek na skrzydłach, zdołał zmienić kierunek spadającego samolotu, aby ominąć budynki zakładu poprawczego dla nieletnich znajdujące się w pobliżu. Samolot ściął prawym skrzydłem drzewo i ostatecznie o godzinie 11:15 uderzył w powierzchnię pokrytej lodem fosy, okalającej fort „Okęcie” Twierdzy Warszawa. Siła uderzenia była tak ogromna, że maszyna rozpadła się na wiele części. Niestety, nikt z 87 osób znajdujących się na pokładzie nie przeżył.

Ofiary katastrofy – twarze tragedii

Wśród 87 ofiar katastrofy znalazło się wiele znaczących postaci, co dodatkowo zwiększyło medialny wymiar tej tragedii. Jedną z najbardziej rozpoznawalnych ofiar była 30-letnia Anna Jantar, popularna polska piosenkarka, autorka wielu przebojów. Artystka wracała z kilkumiesięcznego tournée dla Polonii amerykańskiej. Na lotnisku czekała na nią czteroletnia córka Natalia (późniejsza znana piosenkarka Natalia Kukulska). Według relacji autora biografii piosenkarki, w momencie katastrofy Anna Jantar trzymała w zaciśniętej dłoni mały różaniec.

Na pokładzie feralnego lotu znajdował się również amerykański etnomuzykolog Alan Parkhurst Merriam, urodzony 1 listopada 1923 roku, prekursor antropologii muzycznej. Jego najważniejszym dziełem była książka „The Anthropology of Music” z 1964 roku. Merriam uważał za istotne badanie muzyki w kontekście kultury, wnosząc znaczący wkład w rozwój etnomuzykologii.

Dużą grupę ofiar – 22 osoby – stanowili członkowie amatorskiej reprezentacji bokserskiej Stanów Zjednoczonych. Wśród nich było 14 zawodników oraz 8 osób z personelu szkoleniowego, medycznego i administracyjnego. Amerykańska ekipa leciała do Polski na mecze towarzyskie z reprezentacją Polski, które miały się odbyć w Katowicach i prawdopodobnie w Krakowie. Pięściarze przygotowywali się do mistrzostw świata planowanych na 1982 rok oraz do igrzysk olimpijskich w 1984 roku. Wśród najbardziej utalentowanych bokserów byli Lemuel Steeples (rocznik 1956) i Andre McCoy (rocznik 1960), którzy według ekspertów mieli szansę na międzynarodowe sukcesy. W zespole był również Paul Palomino, młodszy brat zawodowego mistrza świata Carlosa Palomino.

Na pokładzie znalazło się także sześciu młodych delegatów z warszawskich uczelni, wracających z obrad Międzynarodowego Stowarzyszenia Studentów Nauk Ekonomicznych i Handlowych (AIESEC). Ta organizacja studencka zrzeszała przyszłych ekonomistów i specjalistów od zarządzania z całego świata.

Śledztwo i ustalenie przyczyn katastrofy

Po katastrofie „Mikołaja Kopernika” władze powołały specjalną komisję, która miała wyjaśnić przyczyny tej tragedii. Na czele komisji stanął wicepremier Tadeusz Wrzaszczyk. Prezydium Rady Narodowej miasta Warszawy ogłosiło dwudniową żałobę w stolicy w dniach 15 i 16 marca 1980 roku.

Po dokładnych badaniach i analizach komisja ustaliła, że bezpośrednią przyczyną katastrofy była wada konstrukcyjno-wykonawcza wału silnika numer 2, która doprowadziła do pęknięcia wału turbiny niskiego ciśnienia. Wał zawierał tzw. karb, który powodował spiętrzenie naprężeń i zmęczenie materiału. Warto zauważyć, że silnik ten już wcześniej wykazywał zwiększone poziomy drgań podczas pracy, pomimo tego był nadal eksploatowany.

Oficjalny komunikat komisji stwierdzał: „W końcowej fazie lotu, podczas podejścia samolotu do lądowania nastąpiło zniszczenie turbiny lewego, wewnętrznego silnika na skutek niekorzystnego i przypadkowego zbiegu okoliczności i ukrytych wad materiałowo-technologicznych, które doprowadziły do przedwczesnego zmęczenia wału silnika. Częściami zniszczonej turbiny zostały uszkodzone dwa inne silniki i układy sterowania samolotem: ster wysokości i kierunku.”

Ustalenia polskiej komisji zostały przesłane do Związku Radzieckiego, jednak strona radziecka odrzuciła wnioski, uznając je za niewiarygodne, ponieważ stawiały w złym świetle zakłady produkujące samoloty Ił. Dopiero po siedmiu latach, po podobnej katastrofie innego samolotu Ił-62M „Tadeusz Kościuszko” w Lesie Kabackim 9 maja 1987 roku, Rosjanie niechętnie uznali wyniki polskiej komisji.

Co ciekawe, jak podał wiele lat później „Newsweek”, do katastrofy przyczyniła się także strona polska. Dyrekcja PLL LOT, zmuszona do oszczędności w okresie PRL-u, eksploatowała maszyny ponad wszelkie normy bezpieczeństwa. Te informacje zostały jednak ujawnione opinii publicznej dopiero po kilkudziesięciu latach.

Pamięć i upamiętnienie ofiar

Katastrofa samolotu „Mikołaj Kopernik” na stałe zapisała się w zbiorowej pamięci Polaków. W miejscu tragedii, na terenie Fortu VI Okęcie, wzniesiono pomnik upamiętniający ofiary. Co roku odbywają się tam uroczystości rocznicowe z udziałem rodzin ofiar, przedstawicieli władz oraz Polskich Linii Lotniczych LOT.

Pamięć o ofiarach katastrofy kultywowana jest także w innych miejscach. Imieniem Anny Jantar nazwano amfiteatr w rodzinnym mieście jej męża – Wrześni. Z kolei imieniem kapitana Pawła Lipowczana nazwano ulicę na warszawskim Okęciu (dawniej Rozwojowa, przy kinie Lotnik). Na terenie klubu sportowego „Skra” Warszawa pierwotnie znajdował się pomnik poświęcony sportowcom, którzy zginęli w katastrofie, który w 2013 roku został przeniesiony na teren Centrum Olimpijskiego.

Dla upamiętnienia amerykańskich bokserów, sześć lat po tragedii, obok stadionu Skry Warszawa odsłonięto specjalny pomnik. Amerykański rzeźbiarz Aldwin Schomberg wyrył na cokole symboliczne słowa: „Utraceni, lecz nie zapomniani… Nie w walce, lecz przez los”.

Następstwa i późniejsze wydarzenia

Katastrofa z 14 marca 1980 roku nie była niestety ostatnim tragicznym lotem samolotu typu Ił-62 w polskim lotnictwie. Siedem lat później, 9 maja 1987 roku, doszło do jeszcze tragiczniejszej w skutkach katastrofy lotniczej w Lesie Kabackim. Rozbił się wówczas polski samolot pasażerski Ił-62M „Tadeusz Kościuszko” lecący czarterem z Warszawy do Stanów Zjednoczonych. Zginęły wszystkie 183 osoby na pokładzie, co czyni tę katastrofę największą pod względem liczby ofiar w historii polskiego lotnictwa.

Co znamienne, przyczyna katastrofy w Lesie Kabackim była podobna – również awaria silnika, choć w tym przypadku powodem nie był karb, a zatarcie łożyska podpory pośredniej wału. Te dwie tragedie przyczyniły się do podjęcia decyzji o stopniowym wycofywaniu z eksploatacji samolotów Ił-62 i zastępowaniu ich nowocześniejszymi i bezpieczniejszymi maszynami zachodniej produkcji.

Katastrofa „Mikołaja Kopernika” z 1980 roku, mimo upływu czasu, pozostaje jednym z najbardziej dramatycznych wydarzeń w historii polskiego lotnictwa cywilnego. Tragedia ta przypomina o znaczeniu przestrzegania rygorystycznych procedur bezpieczeństwa w lotnictwie oraz o odpowiedzialności za życie pasażerów, które spoczywa na barkach nie tylko załogi, ale także producentów samolotów i ich operatorów.

Wspieraj MojeLipsko – pomóż nam się rozwijać




Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.