Ja nie chcę żyć,
bo życie to nie deser z pianką,
tylko okruszki codzienności.
Ja nie chcę umierać,
bo śmierć nie ma paska z promocjami,
ani nawet tej jednej, ostatniej, ośmiosekundowej reklamy
z pytaniem: „czy na pewno chcesz pominąć?”
Pomiędzy życiem a śmiercią
stoję w kolejce
do nie-wiadomo-czego,
Ktoś pyta
„kto jest ostatni?”,
a ja grzecznie milczę,
bo może to już nie moja kolejka,
może to do szczęścia, które dziś nieczynne.
Gdyby egzystencja była usługą,
poprosiłbym o pakiet rodzinny,
zwrot za niewykorzystane minuty
i bonus w chmurze,
żeby można było wzdychać
z wysokości do ziemskich tragedii.
Na wypadek gdyby jednak trzeba było wybrać,
zostawiam kartkę: „wracam zaraz”
i drugą:
„proszę nie dostarczać wieczności pod nieobecność”.
A jeśli to tylko żart zrobiony przez czas,
to niech już będzie dowcip z puentą.
Życie
na chwilę,
śmierć bez przesady,
a pomiędzy śmiech,
co odstaje na łokieć od powagi.
Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis