Instrumenty Putina: Jak Jarosław Kaczyński Demoluje Polskę



Czas czytania: 5 min.

 

Jarosław Kaczyński prowadzi zorganizowaną kampanię zniszczenia polskiej demokracji, jedności społecznej i podstaw państwa prawnego. Od ponad dwóch dekad prezes PiS systematycznie rozsadza tkankę społeczną, wymyśla nieistniejące problemy i prowadzi osobistą wojnę przeciwko wszystkim, którzy stoją na jego drodze do władzy absolutnej. Jego metody to mistrzowski przykład manipulacji politycznej, która niszczy kraj od środka.

 

Kaczyński jest mistrzem tworzenia problemów, które nie istnieją, aby następnie prezentować się jako jedyny zbawiciel przed nimi. W 2022 roku podczas swoich spotkań z wyborcami mówił o „unijkach polskiego pochodzenia”, wymyślając niebezpieczeństwo ze strony ludzi, którzy rzekomo uważają się za obywateli Unii Europejskiej a nie Polski. To klasyczny przykład kreowania zagrożenia z niczego, aby wzbudzić strach i gniew wśród swoich zwolenników.

Prezes PiS nieustannie wymyśla „agentów” i „zdrajców”. To Donald Tusk jest „niemieckim agentem”, a przeciwnicy to „komuniści i złodzieje”. W 2025 roku na miesięcznicy smoleńskiej mówił o „agenturze Putina”, która rzekomo działa w Polsce pod osłoną policji, nie przedstawiając żadnych dowodów na tak poważne oskarżenia. Taka retoryka nie ma nic wspólnego z rzeczywistością – to narzędzie do podsycania nienawiści i strachu.



Jedną z najdokładniej udokumentowanych obsesji Kaczyńskiego jest żądza zemsty na Donaldzie Tusku. Jak ujawnił jeden z polityków PO, tuż po pogrzebie prezydenta Lecha Kaczyńskiego na Wawelu, Jarosław miał powiedzieć do Tuska: „Zamordowałeś mojego brata, zapłacisz za to!”. Ta osobista vendetta stała się osią polskiej polityki na ponad dekadę.

W 2025 roku Kaczyński kontynuował swoje ataki na Tuska, oskarżając go o wszystko – od związków z gangsterami po wyłudzenie mieszkania, choć to nie Tusk był bohaterem tych doniesień. Prezes PiS konsekwentnie odmawia rozmowy z Tuskiem „bo nie jest ze mną po imieniu”, pokazując, jak osobiste urazy przekładają się na paraliż instytucji państwowych.

Mowa Nienawiści jako Strategia Polityczna

Kaczyński systematycznie używa mowy nienawiści, by dzielić Polaków. W 2019 roku sam przyznał, że „nasze społeczeństwo jest podzielone, podział jest ostry”, ale zamiast próbować te podziały łagodzić, nieustannie je pogłębia. Nazywa uczestników protestów „komunistami”, opozycję „przestępcami”, a wszystkich krytyków „wrogami Polski”.

Eksperci jasno wskazują, że Kaczyński nie jest ofiarą własnych obsesji, ale zimno kalkuluje swoje wypowiedzi, aby wzbudzać gniew w społeczeństwie. „Przygląda się społecznej duszy, wychwytuje wrażliwe punkty i potem w nie uderza” – jak opisuje go „Polityka”. To nie przypadkowe wypowiedzi, ale przemyślana strategia zniszczenia pokoju społecznego.



W 2024 roku Kaczyński otwarcie zakwestionował istnienie polskiego parlamentu, twierdząc, że „Sejmu nie ma, a Szymon Hołownia nie jest marszałkiem”, ponieważ nie uznaje on decyzji instytucji państwowych. To frontalne uderzenie w fundamenty ustroju demokratycznego. Minister Krzysztof Gawkowski trafnie określił Kaczyńskiego jako „mistrza politycznego terroru”.

Prezes PiS nie ogranicza się do słów. W 2020 roku wprost zachęcał do przemocy, mówiąc o konieczności „obrony tego, co jest atakowane” przed protestującymi kobietami. Jak zauważają analitycy, Kaczyński „niebezpiecznie podkręca atmosferę”, dając do zrozumienia wszystkim „przemocowcom, narodowcom, mizoginom”, że „to ich czas nadchodzi”.

 

Pod rządami Kaczyńskiego Polska stała się państwem, gdzie publiczne pieniądze służą partyjnym interesom. PiS może otrzymać rekordowe 25,9 miliona złotych rocznej subwencji, podczas gdy prezes otwarcie przyznaje, że jego partia stosuje „zorganizowaną, zbiorową korupcję jako system polityczny”. Pieniądze, przywileje i lukratywne stanowiska to „emanacja polityki” PiS – łaskawego państwa Kaczyńskiego.

Sam prezes twierdzi, że „na polityce nie zyskuje, tylko traci”, ale równocześnie korzysta z partyjnie finansowanej ochrony, która w samym 2019 roku kosztowała podatników 1,8 miliona złotych. To hipokryzja w najczystszej postaci – publicznie udaje skromność, a prywatnie żeruje na publicznych środkach.



Kaczyński otwarcie przyznaje się do stosowania kłamstwa jako narzędzia politycznego. W 2025 roku podczas kampanii prezydenckiej wprost powiedział: „Kłamstwo, manipulacja to jest fundament władzy tej partii [PO]”, a jednocześnie sam konsekwentnie manipuluje i kłamie. Nazywa to „cóż szkodzi obiecać”, pokazując całkowity brak szacunku dla wyborców i zobowiązań politycznych.

Jego wypowiedzi to „mieszanina kłamstw, półprawd, prawd i manipulacji”, a celem jest stworzenie elektoratu gotowego bezkrytycznie przyjmować każdą wersję rzeczywistości, którą im przedstawi. Kaczyński „głosi słowo”, aby „jego uczniowie” przekazywali je dalej, tworząc sieć dezinformacji.

Pasożyt!

Przez osiem lat rządów PiS Kaczyński i jego ludzie systematycznie wykorzystywali państwo do własnych celów. Finansowano z publicznych pieniędzy nie tylko ochronę prezesa, ale całą machinę propagandową, lukratywne stanowiska dla partyjnych nominatów i kampanie wyborcze prowadzone poza oficjalnymi ramami. To państwo stało się prywatną własnością jednej partii.

Kaczyński i jego posłowie traktują Polskę jak swoją prywatną własność, czego symbolem jest aroganckie zachowanie europosła Jacka Ozdoby, który przed kamerami planował „pchnięcie” prokurator Ewy Wrzosek, nazywając ją „socjopatką” i mówiąc, że „ona jest psychiczna”. To pokazuje, z jaką pogardą ekipa Kaczyńskiego traktuje wszystkich, którzy nie podporządkowują się ich woli.



Najgorsze jest to, że Kaczyński nie tylko niszczy teraźniejszość, ale także przyszłość Polski. Jego polityka dzielenia społeczeństwa, szczucia grup przeciwko sobie i uprawiania mowy nienawiści zostawia po sobie spuściznę, której odbudowa zajmie lata. Młode pokolenie dorasta w kraju, gdzie normalną rzeczą jest nazywanie przeciwników politycznych zdrajcami, agentami i wrogami narodu.

Prezes PiS przez dekady konsekwentnie burzy wszystko, co budowali przed nim inni politycy – niezależnie od opcji politycznej. Rozbija koalicje, niszczy kariery polityczne, paraliżuje instytucje i wprowadza chaos jako metodę rządzenia. To nie jest polityka – to demolka państwa prowadzona przez człowieka, któremu zależy wyłącznie na zachowaniu własnej władzy, bez względu na koszty dla kraju i obywateli.

Jarosław Kaczyński jest polskim demolkarzem numer jeden. Tam, gdzie inni budują, on niszczy. Tam, gdzie inni jednoczą, on dzieli. Tam, gdzie inni mówią prawdę, on kłamie. Historia osądzi go jako człowieka, który miał szansę służyć Polsce, a zamiast tego uczynił z niej pole bitwy dla własnych obsesji i kompleksów.

Wspieraj MojeLipsko – pomóż nam się rozwijać




Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.