Ich mordowali naziści – wiersz lipskiego licealisty



Fot.: Niemieccy żandarmi w czasie II wojny światowej
Czas czytania: < 1 minutę

Gdy słońce zachodzi za Krępą Kościelną,
a mrok się rozlewa od Lipska po Wólkę,
to pamięć jak płomień przenika ciszę,
gdzie Niemiec niósł karabin i kulkę.

W Solcu nad Wisłą, w Chotczy,  Helenowie,
w Siennie, Ciepielowie, w Józefowie drżącym,
historia wpisała krwią w wieku połowie
imiona tych, którzy za innych ginęli.

Maruszów pamięta i Wola Solecka,
jak matki tuliły żydowskie dziecięce dłonie.
W Rzeczniowie noc długa, zdradziecka,
a strzały przecięły modlitwy gorące.

W Daniszowie stodoła, w Długowoli próg,
w Borowem piwnica, w Gołębiowie strychy,
kryjówki, gdzie oddech wstrzymywał i Bóg,
gdy człowiek człowieka ratował wśród ciszy.

W Leopoldowie i Bożym Darze,
w Walentynowie, Rafałowie, w Hucie,
padali za miłość, jak kwiaty na mrozie,
gdy szwaby szalały w odwecie.

Z Sewerynowa po Leszczyny ciche,
z Lucjanowa przez Małgorzacin mały,
przez Katarzynów i Lipę-Miklas
pychy niemieckiej ślady zabliźniać się miały.

W Szymanowie ktoś jeszcze pamięta może
jak chowali sąsiadów pod osłoną nocy,
w Zofiówce, Krępie Górnej, czy Wiśniówku!
Boże! Każdy dom mógł być domem bez pomocy.

I zostaje nam tylko ta ziemia lipska,
po Tomaszówkę, Maziarze, Poręby,
co pamięta jak światło nadziei rozbłyska,
gdy człowiek człowiekowi ratunkiem, nie zgubą.

Dzisiaj wiatr wieje przez Władysławów, Jelonek,
przez Rokitów i Ratyniec, niesie echa przeszłości,
a my stoimy – pamięć jak dzwon uderza o skronie,
w milczeniu składając hołd ludzkiej godności.

Wspieraj MojeLipsko – pomóż nam się rozwijać




2 Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.