Miliony godzin
w cichej przestrzeni
szelest jak dotyk dłoni
we mgle
dni przemykają
w cieniu
jak rosy krople
w pajęczynie utkane sny
żarzą się blado
wierzymy w nie
nim świt je spłoszy
nim znikną nagle
jak szept pośród nocy
w zieleni spojrzeń
w tę ciepłą dłoń
wrastamy w chwilę
jak w marzeń krąg
a w głębi wiemy
że przejdzie czas
te błyski
cienia uśmiechy
czasem muśnięcie skrzydeł
gdzieś w tle
w drobinach pyłu
jest nasz byt
i wszystko to
czego nie będzie już
Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis