Cześć, jestem Ramzes z zalewu. Moja historia. Cz. 1



Czas czytania: 3 min.

Cześć, jestem Ramzes. Jestem psem. Psem, który miał zawsze ciężkie życie.

Moje życie nie było usłane różami, ani fiołkami, ani nawet stokrotkami…

Jestem wyżłem. Niemieckim. Jestem odważny i energiczny, lubię ludzi, jestem im posłuszny. Lubię też polować bo mam doskonały węch a w dodatku jestem zwinny, szybki, wytrzymały i świetnie pływam.

Jestem też pozytywnie nastawiony do innych psów.

Jak powiedziałem, nie miałem dobrego życia.

Mieszkałem w małym miasteczku, w powiecie, który zwie się Południową Bramą Mazowsza chociaż do Mazowsza powiatowi bardzo daleko. A co dopiero mówić o cywilizacji. Inny świat…

I w tym aspirującym powiecie zostałem wyhodowany i sprzedany.



W powiecie, w którym króluje znieczulica, ponieważ wszyscy się znają i wzajemnie się kryją.

W powiecie, gdzie prawie nikt nie pomaga psom. Nawet porzuconym.

Nowi właściciele kupili mnie, jednak mnie nie chcieli. Wiedziałem to juz od razu.

Miałem byc psem do „pokazywania się”. Na polowania.  A jak niepotrzebny, to odstawiony w kąt. Zapomniany. Jak niepotrzebna maskotka.

Wiecie, że nowi właściciele zrobili sobie ze mną zdjęcie na kanapie. Opublikowali je nawet. Jedno zdjęcie!

A potem ta Pani powiedziała, że nie chce mnie tutaj. Źe nie jestem im potrzebny.

Niestety nie pokochali mnie. Nie chcieli mnie w domu, zamieszkałem w jakiejś bazie przemysłowej.



Siedziałem sam, głodny, było mi zimno, nie miałem często wody.

Kleszcze i pchły mnie gryzły, nie miałem żadnej ochrony. Nie miałem też szczepień.

Dlatego opuszczałem często to miejsce szukając lepszego życia. Lepszego człowieka.

Nie były to bezpieczne podróże.

Czasem spotykałem miłych ludzi, którzy pogłaskali, dali coś zjeść. Mogłem się do nich połasić. Niektórzy nawet przytulili.

Czasem dobrzy ludzie przynosili mi jedzenie i wodę.

Nawet przez chwilę miła pani mnie wzięła do siebie gdy uciekłem. Myślałem, że już na stałe.

Niestety. Wróciłem do dawnego właściciela.

 

Mój hodowca mieszkający niedaleko również nie interesował się moim losem, mimo, że wiedział jak ciężko mi jest.

Panowie od polowań, co niby tak kochają zwierzęta, też widzieli. Byli obojętni. A niektórzy to policjanci.

I tak spędzałem dni, tygodnie, miesiące, lata.

Chciałem coś zjeść, napić się, przytulić.

Chciałem usłyszeć mile słowa, pobawić się z ludźmi. 

Chciałem nowego domu, ciepłego i przytulnego. Takiego, gdzie mnie raz na jakiś czas umyją.

Chciałem tylko miłości człowieka. Czy to za dużo?



Ale to już historia.

Nic nie trwa wiecznie.

Jestem teraz w lepszym świecie.

W kolejnej części opowiem Wam jedną historię. Przez 29 dni byłem szczęśliwy. Naprawdę prawdziwie szczęśliwy. 

Gdybym żył, powiedziałbym, że nie zapomnę tego do końca życia. Jednak…

Przeczytaj o Ramzesie:

Pies w zalewie.

Czy ktoś zamordował psa?
Część druga historii.

Wspieraj MojeLipsko – pomóż nam się rozwijać




11 Komentarzy

  1. Moje dzieci to przeżywają. Buliśmy na spacerze i widziały ciało tego biednego zwierzaka. Ciągle mają koszmary. Nie umiem im tego wytłumaczyć.

    • Jak wytłumaczyć dziecku? Ja nawet sobie nie potrafię wytłumaczyć co miała osoba/osoby które dopuściły się takich czynów ;(

  2. Jeśli ktokolwiek posiada zdjęcie Ramzesa na którym widać, że ma związane nogi prosimy chociaż anonimowo o przesłanie samego zdjęcia z wody. Potrzebujemy dowodów żeby pociągnąć do odpowiedzialności sprawcę.

  3. Mam na imię RAMZES. Jak król Egiptu. Bogaty, wielki. Jakie to smutne, że pies który spał pod gołym niebem, bez jedzenia i picia miał tak na imię.

  4. Jak tak można upodlić biedne bezbronne zwierzę?
    Jak ci właścicielu nie wsytd żyć teraz ?
    Sumienie cię nie gryzie?
    Specjalnie nie piszę słowo cię , ci z dużej litery , bo jesteś gnojem ,zerem, nic nie wartym człowiekiem!!!! Przepraszam , człowiekiem już nie jesteś!!!
    Jesteś zwyrodnialcem, bestią bez sumienia i krzty godności i poszanowania innej istoty!!!
    Brak mi słów , myśli…
    Mam nadzieje ,że spotka cię milion razy gorszy los… Nie zasługujesz, aby […]…

  5. Jeden psiak utopiony w zalewie, drugi zakopany żywcem na cmentarzu w Iłży. I tak sobie myślę, że im bliżej poznaję (niektórych) ludzi, tym bardziej kocham zwierzęta… Biegaj sobie Ramzesie, gdzieś tam za tęczowym mostem i bądź wreszcie szczęśliwy i kochany.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.