Chmury wiszą nad miastemCiemno i wstać nie mogęNaciągam głębiej kołdręZnikam kulę się w sobie
Powietrze lepkie i gęsteWilgoć osiada na twarzachPtak smętnie siedzi na drzewieLeniwie pióra wygładza
Poranek przechodzi w południeBezwładnie mijają godzinyCzasem zabrzęczy muchaW sidłach pajęczyny
A słońce wysoko wysokoŚwieci pilotom w oczyRozgrzewa niestrudzenieZimne niebieskie przestrzenie
Czekam na wiatr co rozgoniCiemne skłębione zasłonyStanę wtedy na razZe słońcem twarzą w twarz
Czekam na wiatr co rozgoniCiemne skłębione zasłonyStanę wtedy na razZe słońcem twarzą w twarz
Ulice mgłami spowiteToną w ślepych kałużachPrzez okno patrzę znużonaZ tęsknotą myślę o burzy
A słońce wysoko wysokoŚwieci pilotom w oczyOgrzewa niestrudzenieZimne niebieskie przestrzenie
Czekam na wiatr co rozgoniCiemne skłębione zasłonyStanę wtedy na razZe słońcem twarzą w twarz
Czekam na wiatr co rozgoniCiemne skłębione zasłonyStanę wtedy na razZe słońcem twarzą w twarz
Autorzy utworu: Olga Jackowska / Marek Jackowski
Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis