6 stycznia 2026 roku właściwa postawa mieszkanki mieszkania przy ulicy Iłżeckiej w Lipsku uchroniła ją przed tragedią. Dzięki zamontowanej w mieszkaniu czujce tlenku węgla, ewakuowała się na czas, ratując swoje życie. Czujka czadu zaalarmowała mieszkankę o podwyższonym stężeniu tego śmiertelnie trującego gazu.
Domowniczka opuściła mieszkanie i wezwała strażaków. Przeprowadzone pomiary przez strażaków potwierdziły obecność tlenku węgla w pomieszczeniu.
Gdyby nie szybka i prawidłowa reakcja mieszkanki mogłoby dojść do tragedii.
To kolejna sytuacja, która udowadnia, że czujka tlenku węgla ratuje życie przed tak podstępnym zagrożeniem, które nie ma zapachu i którego nie widać.
Ważne jest posiadanie czujnika tlenku węgla, ponieważ jest to mała inwestycja w duże bezpieczeństwo.
Informacje PSP Lipsko
Tak, czujka ewidentnie uratowała życie domowników… A może gmina wpisałaby sobie jakieś kwoty do budżetu w poszczególnych latach kadencji, żeby zakupić dla mieszkańców czujniki CO? A może gmina Lipsko wróciłaby do inicjatywy b. radnej Mirosławy Jabłońskiej odnośnie doprowadzenia gazu ziemnego ze stacji rozprężnej do południowej części miasta? Jak to jest możliwe, że burmistrz i radni byli przeciwko tej tak potrzebnej inwestycji? Jak to możliwe, że wyborcy ponownie wybrali te osoby do rady miasta? Wystarczy popatrzeć na zlokalizowany przed urzędem czujnik zanieczyszczenia… Przecież żyjemy w skrajnie szkodliwych warunkach zagrażających zdrowiu, a nawet życiu?! Jaką wartością dodaną dla mieszkańców stanowią wybudowane za ogromne pieniądze siłownie i place zabaw?! Gazyfikacja miasta i gminy to postęp cywilizacyjny, bez gazu bedziemy zaściankiem Polski!