Trudno uwierzyć, że KGW i OSP mogą być w konflikcie, zwłaszcza że członkowie OSP są w KGW i odwrotnie. O mniejszych czy większych konfliktach w naszym powiecie słyszało się czasem. Tym jednak sprawa jest poważna i jest tu potrzebna mediacja ze strony gminy – tak dłużej być nie może. Zwłaszcza, że władze gminy o konflikcie wiedzą od dawna!
Sprawa dotyczy całej Polski. Powodem jest sposób finansowania. Zamiast finansować i wyposażać obiekt, finansuje sie organizacje, marnując w ten sposób pieniądze.
Kłócą się, że jedni są kilkakrotnie dłużej w obiekcie a nowi im wkroczyli, że nie mogą korzystać z pomieszczeń, że umyć się po akcji nie ma gdzie, że nie ma dostępu do bezpieczników (syrena nie zawyje w przypadku odcięcia prądu), że tłuką się naczynia KGW, że giną rzeczy KGW, że OSP musi w domach przechowywać swój sprzęt, że jedni dbają o teren, wycinają krzaki a drudzy tylko korzystają, kłócą się o własność mebli, które już były, zanim przyszli nowi czy o to, że jedni albo drudzy zrobili więcej dla obiektu i robią dla wsi.
Są nawet takie kwiatki, że są robione konkurencyjne imprezy!
Gdy słuchaliśmy obydwu stron, to nie wierzyliśmy, że coś takiego jest możliwe. Najgorsze, że obydwie strony nie widzą możliwości porozumienia.
W wielu polskich wsiach Domy Ludowe, Wiejskie, remizy czy świetlice stanowią serce lokalnej wspólnoty. To tam spotykają się Koła Gospodyń Wiejskich , Ochotnicze Straże Pożarne, a także inne organizacje społeczne.
Niestety, współdzielenie tych samych nieruchomości coraz częściej prowadzi do konfliktów, które mają swoje źródło nie tylko w ludzkich ambicjach i różnicach pokoleniowych, ale przede wszystkim w sposobie finansowania działalności tych organizacji. Spory te bywają na tyle poważne, że trafiają nawet na wokandy sądowe.
Często budynki, w których działają zarówno KGW, jak i OSP, mają skomplikowaną historię własnościową. Bywa, że formalnym właścicielem jest OSP, ale budynek powstał ze środków gminnych lub społecznych i od dekad korzystają z niego różne organizacje. W praktyce prowadzi to do sporów o prawo do zarządzania, ustalania zasad korzystania z pomieszczeń, a nawet o dostęp do budynku.
Jednym z najbardziej palących problemów jest sposób przyznawania dotacji. Zarówno KGW, jak i OSP otrzymują środki finansowe z różnych źródeł – państwowych, samorządowych czy unijnych – jednak dotacje są przyznawane na konkretne organizacje, a nie na wspólną infrastrukturę.
To prowadzi do sytuacji, w której każda organizacja musi mieć własne wyposażenie: kuchnie, naczynia, sprzęty AGD czy multimedialne. W praktyce oznacza to, że w jednym budynku mogą funkcjonować dwie (lub więcej) kuchnie, a sprzęt jednej organizacji nie może być używany przez drugą, nawet jeśli stoi w tym samym pomieszczeniu.
Taki model finansowania prowadzi do marnotrawstwa środków publicznych – zamiast inwestować w rozwój wspólnej infrastruktury, każda organizacja kupuje własne, często identyczne urządzenia. Pojawiają się także konflikty o harmonogram korzystania z sali, dostęp do magazynów czy nawet o miejsce na tablicy ogłoszeń.
W efekcie w wielu wsiach powstają dwa zaplecza kuchenne, podwójne zestawy naczyń, a nawet osobne lodówki czy zmywarki. Utrudnia to współpracę, rodzi niepotrzebne napięcia i zwiększa koszty utrzymania budynków.
Przykłady sporów:
-
W jednej z gmin spór o Dom Ludowy zakończył się serią procesów sądowych, w których OSP żądała wyłączności na korzystanie z budynku, a gmina i inne organizacje domagały się dostępu do wspólnej przestrzeni.
-
W innym przypadku Koło Gospodyń Wiejskich przez 60 lat korzystało z części budynku remizy, organizując wydarzenia kulturalne i edukacyjne, a mimo to nie mogło uzyskać formalnego prawa do użytkowania tej przestrzeni, co utrudniało pozyskiwanie dotacji i prowadzenie działalności.
-
Na forach internetowych strażacy skarżą się, że decyzje o przeznaczeniu budynku remizy zapadają poza ich plecami, a burmistrzowie i radni arbitralnie decydują o podziale przestrzeni, nie licząc się z potrzebami OSP.
Najważniejsze zarzuty wobec obecnego systemu:
-
Marnotrawstwo środków publicznych na podwójne wyposażenie tych samych pomieszczeń.
-
Utrudnianie współpracy między organizacjami, które mają wspólne cele i działają na rzecz tej samej społeczności.
-
Sztuczne podziały i biurokratyzacja życia społecznego na wsi.
-
Brak możliwości elastycznego reagowania na potrzeby lokalnej społeczności.
My, kobiety z KGW, stojymy całe godziny na słońcu przy gofrach i kiełbaskach, bo kochamy naszą wieś — i to wszystko bez ekstra 21 zł za godzinę. A strażacy w Solcu? Oni dostają kasę za udział w festynach! No jasne, imprezowanie to ciężka robota! My możemy tylko liczyć na zdjęcie z panią burmistrz i trochę zmęczenia. Ale co tam, słońce, gofry i kiełbaski — prawdziwa nagroda, prawda?
Ja mam pytanie do OSP , jakie wy macie ważne uroczystości/ obowiązki że cały prawie czas chodzicie w mundurach galowych ?
Niektórzy strażacy są na etatach w gminie Soelc ale po co sie męczyć w godzinach pracy jak sie przyjedzie po pracy i wezmie sie 20 czy 25 złotych za godzinę za wycinanie krzaków.