Wczorajszy występ Alberta Kosińskiego w „Tańcu z Gwiazdami” był jednym z najbardziej komentowanych momentów jubileuszowego odcinka, w którym wraz z Mają Bohosiewicz zaprezentował nastrojowe tango, zbierając chłodne, ale konstruktywne oceny jury i łącznie 25 punktów. Choć artystyczny klimat choreografii został dostrzeżony, jurorzy wytykali techniczne niedociągnięcia i brak wyrazistej pracy w parze, co ustawiło duet w dolnej części tabeli wieczoru.
Jubileuszowy epizod programu był zbudowany wokół powrotów i niespodzianek: na scenie pojawili się dawni prowadzący, a część atrakcji miała wymiar sentymentalny, co podniosło stawkę i oczekiwania wobec wszystkich par.
W takim otoczeniu występ Kosińskiego i Bohosiewicz stał się testem dojrzałości tanecznej i odporności psychicznej, bo widowiskowe popisy rywali windowały poprzeczkę z minuty na minutę.
Para nr 3 zatańczyła tango do utworu „Czułe miejsce” Baranovskiego, stawiając na romantyczną narrację, ramę i kontrolę tempa, co odpowiadało nastrojowi wieczoru, ale ujawniło braki w precyzji kroków i partnerowaniu.
Werdykt jurorów – 25 punktów – był sygnałem, że emocjonalna opowieść nie wystarczy bez czytelnej pracy stóp, osi i klarowniejszych akcentów dynamicznych.
Skala ocen wieczoru była rozpięta: od wybitnych czterdziestek po piętnastki, a kilka par wywindowało poziom techniczny i showmański, co wprost przełożyło się na odbiór tanga Bohosiewicz i Kosińskiego.
Na tym tle ich wynik uplasował duet poniżej ścisłej czołówki i zwiększył presję przed kolejną rundą, choć decyzja o braku eliminacji pozostawiła przestrzeń na odrobienie strat.
Komentarze zwracały uwagę na niedostatek „pazura” i niewystarczającą klarowność prowadzenia, co w tangu bywa kluczowe dla dramaturgii i napięcia w parze.
W relacjach podkreślano, że nawet zwykle łagodniejsze głosy jurorskie tym razem wymagały więcej, wskazując na rezerwę w muzykalności i mocy akcentów.
Brak eliminacji w jubileuszowym wydaniu oznacza, że następny występ będzie dla pary papierkiem lakmusowym – czy uwagi jurorów zamienią się w konkret techniczny i punktowy progres.
Dyscyplina znana z turniejów oraz zwinność trenerska Kosińskiego sugerują, że możliwy jest szybki skok jakościowy, jeśli choreografia wyostrzy charakter i tempo pracy ciała.
Kosiński, który w tej edycji prowadzi Bohosiewicz po udanym debiucie trenerskim wiosną i solidnym dorobku turniejowym, wciąż prezentuje profil instruktora z zapleczem międzynarodowym i wysoką klasą „S” w latino, co daje mu narzędzia, by skorygować błędy w krótkim czasie.
Jego droga – od parkietów turniejowych po telewizyjne live show – przekłada się na kompetencje w budowaniu strategii rozwojowej pary między odcinkami.
Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis