Rachunek z posiadania swojego inwentarza – wiersz



Załóżmy na chwilę, że narzekanie
wymaga odpowiedniej liczby kończyn.
A przecież masz dwie ręce i dwie nogi. Nie wszyscy je mają.
To już powód do cichej, obowiązkowej dumy.

Zastanów się, co masz jeszcze,
zamiast bezmyślnie wyliczać, czego ci brakuje.

Oto masz całkiem nieźle wyposażony zestaw:
dwie nerki (jedna właściwie w zapasie na czarną godzinę),
śledziona pracująca bez rozgłosu, cierpiącą wątrobę
oraz język, stworzony wręcz do kontemplowania braków.

Masz powietrze — wprawdzie nieco zużyte,
ale wciąż zawierające dostateczną ilość tlenu.
Powieki też masz, które opadają same, kiedy trzeba iść spać.

Czego ci właściwie brakuje?
Skrzydła tylko utrudniałyby zakładanie płaszcza.
Trzecie oko całkowicie zniszczyłoby symetrię twarzy.
A brak majątku, nad którym tak rzewnie ubolewasz,
to przecież także stan posiadania —
obszerny i pojemny,
którego żaden komornik Ci nie zabierze.

Żyj więc spokojnie i ciesz się swoją obecnością.
Dwie ręce, dwa buty na dwie nogi, jedna głowa na karku.
A w niej niesłychanie precyzyjny aparat
do mierzenia odległości
między tym, co dostaliśmy,
a tym, na co w swojej naiwności wciąż czekamy.

Wspieraj MojeLipsko – pomóż nam się rozwijać




Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.