W ostatnich dniach polska scena polityczna została zdominowana przez mocno kontrowersyjne wypowiedzi (nie pierwszy raz zresztą wiekowy Pan bredzi i obraża wszystkich dookoła) Jarosława Kaczyńskiego na temat osób w spektrum autyzmu i Sławomira Mentzena.
Kaczyński swoimi słowami wywołał olbrzymie emocje, które szybko trafiły do debaty publicznej i wzbudziły liczne komentarze społeczne oraz ostrą reakcję ze strony lidera Konfederacji.
Cała sytuacja jest doskonałym przykładem, jak społeczny język polityki potrafi boleśnie uderzyć w osoby mierzące się ze stygmatyzacją czy niepełnosprawnością.
Ohydne!
Jarosław Kaczyński, prezes PiS, w jednym ze swoich wystąpień bezpośrednio zasugerował, że osoby ze spektrum autyzmu powinny „najpierw się wyleczyć”, zanim wejdą do życia publicznego, polityki czy poważnych stanowisk. Sławomir Mentzen odebrał te słowa jako osobisty atak, zwłaszcza że sam publicznie mówił o swoim zespole Aspergera.
Kaczyński wprost stwierdził, że osoby we wspomnianym spektrum nie powinny brać udziału w życiu publicznym.
Sławomir Mentzen nie pozostał obojętny – w mediach społecznościowych i wywiadach nazwał Kaczyńskiego „chamem” oraz „kłamcą”, oskarżając go o brutalne wykorzystywanie swojego spektrum autyzmu do uderzania w politycznego przeciwnika.
Mentzen podkreślił w swoim długim wpisie, że wyrażenia Kaczyńskiego są nie tylko atakiem personalnym, ale również bolesną stygmatyzacją tysięcy ludzi.
„Spektrum autyzmu powoduje wiele problemów, ale daje też liczne przewagi. Nie jesteśmy gorsi, jesteśmy inni”, napisał Mentzen, podkreślając, że nie zamierza przepraszać ani wycofywać się ze swoich słów.
Cały spór spotkał się z szybką reakcją środowisk osób z niepełnosprawnościami, ekspertów oraz rodziców dzieci w spektrum autyzmu.
Pracownicy i członkowie stowarzyszeń podkreślali, że takie wypowiedzi, zwłaszcza ze strony politycznych liderów, przyczyniają się do pogłębiania stereotypów oraz poczucia wykluczenia tych osób. Dr Paweł Kubicki ze Stowarzyszenia „Nie-Grzeczne Dzieci” skomentował, że tego typu język sprawia, iż osoby z zaburzeniami są postrzegane jako gorsze, pomimo że niepełnosprawność czy spektrum autyzmu nie powinno zamykać drogi do życia publicznego.
W mediach społecznościowych pojawiły się tysiące komentarzy.
Część z nich zdecydowanie potępiła słowa Kaczyńskiego, podkreślając ich stygmatyzujący charakter i fatalny wpływ na wizerunek osób ze spektrum autyzmu w społeczeństwie. Inni popierali ostrą reakcję Mentzena, uznając ją za akt odwagi i walkę ze społecznym wykluczeniem.
Nie zabrakło też głosów krytycznych wobec Konfederacji, jednak w tej sytuacji większość komentatorów skupiła się na obronie godności osób dotkniętych autyzmem.
Cała sytuacja pokazuje, jak nieostrożne (głupie i durne), emocjonalne słowa używane przez liderów opinii potrafią zranić dużą grupę ludzi i pogłębiać podziały społeczne.
Wypowiedzi Kaczyńskiego oraz reakcja Mentzena odsłaniają poważny problem w dyskursie publicznym – brak szacunku dla odmienności, a także potrzebę edukacji w zakresie inkluzji osób z niepełnosprawnościami.
Zaostrzenie debaty z udziałem najważniejszych liderów politycznych, zamiast przyczynić się do lepszego zrozumienia, wywołuje falę gniewu oraz utrudnia prawdziwe społeczne pojednanie.
Spór wokół słów Kaczyńskiego i reakcji Mentzena nie był jedynie typową „burzą polityczną”, ale odsłonił ważny społeczny temat i potrzebę dyskusji o miejscu osób ze specjalnymi potrzebami w życiu publicznym.
Pokazał też, że słowa potrafią krzywdzić, ale odpowiedź odwagi i obrony godności może stać się inspiracją dla innych – zarówno polityków, jak i zwykłych obywateli.
Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis