Sprzedaż działki pod Centralny Port Komunikacyjny przez KOWR ujawniła bulwersujące patologie polityczne, które kompromitują kluczowych ludzi Prawa i Sprawiedliwości – w tym Roberta Telusa, Marcina Horałę i nadzorujących ich partyjnych szefów. Decyzja o przekazaniu strategicznych 160 hektarów w ręce prywatnego biznesu, tuż przed odejściem PiS, pokazuje ogromny cynizm i brak troski o interes publiczny.
Sprzedaż gruntów przetwórczemu koncernowi Dawtona została sfinalizowana 1 grudnia 2023 roku, dwanaście dni przed utratą władzy przez PiS. Wcześniej ziemia była dzierżawiona przez tę firmę, a próby jej wykupu kończyły się niepowodzeniem. Zgodę na transakcję wydał minister rolnictwa Robert Telus, który osobiście odwiedzał siedzibę Dawtony jeszcze przed zawarciem aktu notarialnego. Z czasem wartość działki, sprzedanej za 22,8 mln zł, może wzrosnąć nawet do 400 mln zł.
Za skandaliczną decyzję odpowiadają przede wszystkim Telus (minister rolnictwa), Rafał Romanowski (jego zastępca), ale także pełnomocnik ds. CPK Marcin Horała, który przez długi czas nadzorował projekt. Horała oburza się dziś, twierdząc, że gdyby pracował jeszcze miesiąc, wszystko byłoby pod kontrolą, ale to za jego czasów działka nie została zabezpieczona. Sam przyznał, że „to zło nastąpiło dosłownie na kilka dni przed odejściem”. Za ten polityczny sabotaż Telus i Romanowski zostali już zawieszeni w prawach członka PiS decyzją Jarosława Kaczyńskiego.
Joachim Brudziński ocenił sprawę dosadnie: „to zbycie ziemi, będącej własnością Skarbu Państwa na rzecz prywatnego podmiotu, przy pełnej wiedzy, że to nie będzie ziemia rolna, tutaj szwindlem śmierdzi na kilometr”. Podkreślił, że nie znajduje żadnych elementów pozwalających tę transakcję usprawiedliwić.
Z kolei Piotr Gliński w typowym dla siebie emocjonalnym stylu pisał: „Tysiące polskich patriotów, członków Prawa i Sprawiedliwości, wypruwa sobie żyły dla Polski, broni Ojczyzny przed Tuskiem, a jakiś głupek sprzeda działkę i cała praca w piach! Nie ma na to zgody!”. Gliński domaga się pełnego wyjaśnienia i ukarania winnych.
Po nagłośnieniu afery KOWR podejmuje próby odzyskania działki, powołując się na prawo odkupu zapisane w akcie notarialnym, jednak według niektórych ekspertów nie daje to żadnych gwarancji. Z kolei przedstawiciele Dawtony zapewniają, że ziemia jest wykorzystywana do produkcji rolnej, a nie do spekulacji, choć rynek spodziewa się gigantycznej zmiany przeznaczenia i wzrostu wartości.
Bezpośrednią odpowiedzialność za wyprzedaż gruntów strategicznych ponoszą Telus i Romanowski, a pośrednio także Horała, który odpowiadał za nadzór nad całością projektu oraz liderzy PiS, którzy tolerowali takie praktyki i zareagowali dopiero po medialnej burzy. Skandal uderza w wiarygodność ugrupowania, wywołując zdecydowany sprzeciw nawet w obozie politycznym PiS.
Afera KOWR pokazuje, że mechanizmy nadzoru państwa nad własnością strategiczną zostały rozmontowane przez ludzi PiS, którzy tuż przed końcem swoich rządów podejmowali decyzje kompromitujące i szkodliwe dla interesu publicznego. Odpowiedzialność Telusa, Horały i partyjnego kierownictwa jest bezsporna, a tłumaczenia o „czarnych owcach” są tylko smutnym alibi politycznym. Sprawa powinna zostać dogłębnie wyjaśniona przez prokuraturę, a winni politycznego szwindlu ukarani.
Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis