O godzinie 8:30 rano 14. stycznia 1945 roku na 30-kilometrowym odcinku frontu nad Wisłą, nazywanym przyczółkiem puławskim, rozbrzmiała kanonada artyleryjska.
Zza rzeki oraz na przyczółkach zagrzmiała cała potęga radzieckiej machiny wojennej: z moździerzy, katiuszy oraz z niewyobrażalnej ilości dział i haubic wystrzelono tysiące pocisków, siejących śmierć wśród okopanych na swoich pozycjach bojowych Niemców, a nawet na ich zapleczu frontowym. Nawała z ciężkich dział trwała około pół godziny: załogi artyleryjskie zużyły w tym czasie ponad 25 ton amunicji.
Do ataku ruszyły zagony pancerne i piechota. Sowieci zajmowali w większości już puste fortyfikacje polowe: napotykali się na setki poległych od ostrzału Niemców, a pierwsze linie okopów były puste.
Jak się okazało, świadomi niechybnej śmierci pod kanonadą artyleryjską, dowódcy oddziałów Wehrmachtu podjęli decyzję o odwrocie: Niemcy wycofali się na pozycje na zapleczu, prawie 10 kilometrów na zachód od pierwszych linii fortyfikacyjnych i podjęli się próby obrony. Gniazda oporu były likwidowane w zaciekłych, ale krótkich potyczkach: Sowieci nacierali korzystając z osłony czołgów i likwidowali załogi okopów. Szczególnie silną walkę stoczono na wschód od Zwolenia, pod Florianowem i Łagowem, gdzie znajdowało się silne zgrupowanie 214. Dywizji Piechoty, które podjęło dramatyczną próbę obrony i zatrzymało pochód Armii Czerwonej na tym odcinku na ponad godzinę.
Ogromne straty, jakie zadał Niemcom ostrzał artyleryjski, skutecznie ograniczyły liczbę zabitych po stronie radzieckiej. Jak wspominali uczestnicy tych wydarzeń, ofensywa na przyczółku puławskim przebiegła niezwykle sprawnie. Oddziały 69. i 61. Armii ruszyły w kierunku Radomia i zdobyły go w walce kilka dni później. Tego samego dnia pierwsze oddziały radzieckie wkroczyły do Lipska. Stoczyły w jego okolicy wiele potyczek z niemieckimi maruderami, uciekającymi na zachód.
W trakcie działań wojennych od sierpnia 1944 roku do 14. stycznia 1945 roku na terenie przyczółka puławskiego poległo około 2 tysięcy żołnierzy: dokładna liczba pozostaje nieznana. Kilkaset ciał poległych w walkach na przyczółku żołnierzy radzieckich zostało pochowanych na cmentarzu w Kazimierzu Dolnym, jednak nie jest to pełna liczba zabitych (uważa się, że zginęło ponad 1000). Straty wśród Niemców szacuje się na około 1000 zabitych i rannych. Do ofiar walk toczonych między Lipskiem a Puławami na przełomie 1944 i 1945 roku należy dodać straty wśród cywili, którzy nie zostali wysiedleni na zachód, oraz polskich i radzieckich partyzantów, poległych podczas przekraczania frontu pod Chotczą 28 października 1944 roku.
Źródło: Krzysztof Machała.
Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis